Dysleksja a sprawdzian z angielskiego
Niedawno zadałam na Facebooku pytanie: „Ile czasu uczeń gimnazjum z głęboką dysleksją i afazją poświęca na przygotowanie się do sprawdzianu z angielskiego z jednego rozdziału, żeby go zaliczyć?”
Poniżej legenda ułatwiająca zrozumienie pytania.
Zaliczyć = otrzymać ocenę pozytywną = dostać ze sprawdzianu 2.
Sprawdzian = sprawdzian z rozdziału z podręcznika = gotowy sprawdzian dołączony w pakiecie przez wydawcę.
Głęboka dysleksja i angielski = zimowa wspinaczka po górach … w szpilkach, w ciąży i z zasłoniętymi oczami.
Ten konkretny uczeń gimnazjum = IQ 136 + nauka polisensoryczna od 8 roku życia + zdyscyplinowana, wspierająca rodzina pracująca z nim nad szkolnymi zadaniami w trybie komandosa – za dnia i po nocach, w weekendy i święta.
Ten młody człowiek = talent plastyczny o jakim można tylko pomarzyć.
Nikt nie zgadł, bo nikomu nie przyszłoby do głowy, że odpowiedź na to pytanie to 2h. Dziennie. Przez 10 dni. Nie mówię już o weekendach.
A jednak na konsultacjach, przez 3 lata gimnazjum mama tego ucznia i tak słyszała:
- „przecież wystarczy się trochę przyłożyć”
- „wystarczyło jedynie przekartkować zeszyt”
- „gdyby się uczył regularnie, nie byłoby kłopotu”
i mój faworyt:
- „nie rozumiem, dlaczego on nie może po prostu się tego nauczyć”
Kto by przetrwał taką konsultację bez środków uspokajających?
Ps. Nauczycielka chłopca to pani dyrektor.