Dlaczego tak nam ciężko uczyć dyslektyka? Oto lista powodów[1]:

POWÓD DRUGI: Przeciążony kanał słuchowy. Ty wciąż mówisz, a on/a wciąż nie słucha.

Co po kilku godzinach siedzenia w ławce myśli dyslektyk? Tego nie wiem, ale na pewno myśli te są zajmujące – dla ucznia dużo bardziej zajmujące niż lekcja. Kiedy go z tego stanu nagle wyrywasz jakimś pytaniem, czuje się zakłopotany. Klasa się śmieje. Ty już nie wiesz, co myśleć.

Może sądzisz, że to nienormalne, że taki uczeń nie może skoncentrować się przez jedyne 45 minut lekcji. Przecież to jego/jej jedyne zadanie/odpowiedzialność w życiu. Siedzieć i słuchać.

Z własnego doświadczenia: będąc uczestnikiem studiów podyplomowych, odczuwałam jednocześnie głód wiedzy i jej przesyt. Po kilku godzinach weekendowego siedzenia w ławce miałam ochotę pryskać do domu (małe dziecko, mąż, zakupy, obiad, plecy mnie bolały). Tak też często czyniłam.

Bez względu na to, jak ciekawie ktoś opowiada (a tu opowiadano tylko ciekawie), ma się ochotę odpłynąć. Taka jest prawda. Więc nawet jeśli opowiadasz tak ciekawie jak Ci się wydaje, może po prostu mówisz za dużo?

Co robić: planuj lekcję tak, by uczniowie więcej robili niż słuchali. Niech choćby wstaną. Możesz skorzystać z kilku moich pomysłów, ale to Ty znasz swoją klasę i warunki lokalowe najlepiej – kombinuj po swojemu.

Dyslektycy – stworzenia prawopółkulowe – myślą obrazami, myślą w trójwymiarze, w ruchu. Zresztą sprawdź w akcji całą klasę – okaże się, że wszyscy na tym skorzystają.

Martwisz się chaosem? Przestań. Poczytaj o korzyściach.

Korzyści: dowiedziono ponad wszelką wątpliwość, że wszyscy uczymy się lepiej, będąc czynnymi uczestnikami zadania niż jego biernymi odbiorcami. Dyslektycy są często kinestetykami (a może to się tyczy większości dzieci?) – uwolnione kończyny to czas doznań, akcji, zaangażowania. Informacje przekazywane w grach, poprzez skojarzenia, poprzez działanie w grupie, przez rysowanie, skakanie czy kucanie są przyswajane z przyjemnością, a więc istnieje znacznie większa szansa na ich zatrzymanie w pamięci.

Jeśli uczniowie choć trochę ruszają się na Twoich zajęciach, możesz wpisać w CV, że nauczasz wielozmysłowo. Dobrze brzmi. Albo polisensorycznie. Brzmi jeszcze lepiej.

 

 

 

 

[1] Pamiętaj, że ta lista może okazać się niekompletna (akurat Tobie może przytrafi się doświadczenie spoza listy), weź poprawkę również na natężenie symptomów (u Ciebie może być gorzej albo… dużo gorzej. Albo lepiej.)

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>