Dysleksja jest zupełnie nielogiczna
Dysleksja jest zupełnie nielogiczna. Niespójna. Nieharmonijna.
Szydzi z naszych humanistycznych umysłów. Nic sobie nie robi z naszych zasad i prawideł. Kolejność, sekwencja, porządek to wartości, które zwalcza.
Trudno jest zrozumieć dysleksję. Trudno ją zaakceptować. Nauczycielom i rodzicom może się czasem wydawać, że to, co się dzieje, to nie sprawka dysleksji, tylko jej posiadacza – ucznia, dziecka. Że to ten uczeń po złości tak przekręca, myli, konfabuluje.
Ja napisałam z dysleksji doktorat i wciąż zdarza się, że na zajęciach nie mogę uwierzyć, że to się dzieje, że to nie na złość, i jestem cała w purpurze…
Na szczęście zazwyczaj mam dystans i wtedy działają następujące zasady:
KROK 1: Oddychaj.
KROK 2: Zaakceptuj.
Gdy już wiesz, z czym masz do czynienia, przyjmij ten przypadek z dobrodziejstwem inwentarza. Szczerze zaakceptuj, nie oceniaj, nie krytykuj. Jest, jak jest.
Jeśli uczeń nie pamięta, jak jest kot po angielsku, to się nie dziw i tak kombinuj, żeby zapamiętał.
Jeśli zamiast osądu zaproponujesz rozwiązanie, to współpracę masz gwarantowaną. A to najważniejszy krok.
KROK 3: Dopasuj tempo, materiały i strategie do potrzeb ucznia.
Aż dziw bierze, ale nie wszyscy lubią flashcardy, klocuszki, karteczki.
Niektórzy za to muszą się ruszać i podrzucać piłkę. Inni muszą chodzić i mówić. Niektórzy muszą rysować. Jedni się szybko nudzą. Inni nie chcą jakiegoś typu ćwiczenia przerywać.
Najważniejsze, by nie narzucać swoich wersji. Obserwować i dopasowywać. Konsekwentnie stosuj techniki wielozmysłowe z możliwością ich rozwinięcia, zmiany i z gotowością odrzucenia czegoś, co już przestało działać.
Pamiętaj, nie ma dwóch takich samych dyslektyków.
KROK 5: Kreatywność kontrolowana.
Wbrew pozorom zajęcia z dyslektykiem muszą być szalenie przewidywalne:
- prezentacja tego, o czym powiemy
- wyjaśnienie zagadnienia
- drill
- powtórzenie tego, o czym mówimy
- drill
- podsumowanie tego, o czym była mowa
Wszystko, co znajduje się w moim gabinecie, służy do drillowania. Bo dyslektyk potrzebuje nie kilku, nie kilkunastu, nie kilkudziesięciu, nawet nie kilkuset powtórzeń. Tak, tak. Czasem idziemy w tysiące.
A jak zrobisz sobie tatuaż na czole z końcówką -s, – es, – ies dla czasowników w Present Simple, to zupełnie nie zaszkodzi.