Komu potrzebny kolejny blog?
Postanowiłam pisać ten blog dla rodziców i nauczycieli, gdyż nie ma takiej rozmowy czy warsztatu, podczas których da się udzielić wyczerpujących odpowiedzi na wszystkie pytania. Czasem rozmawiamy przez 4 godziny, a po warsztacie pytania dalej płyną w mailach. To pokazuje, jak trudno jest zawrzeć wieloaspektowość dysleksji w jednej wymianie.
Chcę podzielić się z Wami moimi sposobami na nauczanie języka obcego, a także pokazać perspektywę uczniów z trudnościami i ich rodzin. Przecież każdy uczeń ma swoją historię i ta indywidualna historia kształtuje go jako członka szkolnej społeczności i poza nią. Bo uczeń nie zawsze występuje w roli ucznia. Czasem po prostu jest. I do jakości tego bycia też chciałabym nawiązać.
A kim jestem, żeby o tym opowiadać? Nauczycielką angielskiego, która postanowiła znaleźć wyjście z tej patowej sytuacji, w jakiej stawia nas wszystkich dysleksja.
W linku znajdują się szczegółowe informacje. To dla cierpliwych.
http://inero.org/
A czy ktoś zgadnie, ile godzin w tygodniu spędza zaangażowany uczeń z głęboką dysleksją nad przygotowaniem się do testu z angielskiego?
