W tym roku szykuję się do świętowania okrągłej, 13 rocznicy mojej pracy zawodowej. Chyba już warto zacząć gromadzić te wszystkie historie, które codziennie przydarzają mi się w pracy. Postanowiłam  pisać blog – tak jak miliony przede mną i miliardy po mnie.

Ale mój blog będzie dotyczył tematu nadzwyczajnego, bo moja praca nie jest pracą zwyczajną: codziennie spotykam dziewczynki i chłopców (no, dobrze, raczej chłopców), za których podjęto decyzję o kształcie ich edukacji w zakresie języka obcego. Mówiąc krótko, że będą ten język znali, i to w jego formie pisemnej. A mózgi tych dzieci mają w temacie odmienne zdanie.

I tak codziennie razem próbujemy nauczyć się słówek, odrobić pracę domową, zrobić ćwiczenia, które ‘Pani zadała’. Próbujemy wielozmysłowo, a więc bardzo nadzwyczajnie.

No dobrze, to co z tymi mózgami, że nie mogą normalnie? Mózgi te postanowiły mieć dysleksję w tym wcieleniu i rzucić wyzwanie ich posiadaczom. Wyzwanie to nie lada, bo dysleksja i szkoła bardzo się nie lubią – a do szkoły trzeba chodzić długo.

Po zakończeniu szkoły jest łatwiej, ale do tego czasu trzeba się nieźle napocić, żeby szkołę przetrwać dumnie – bo przecież kto przy zdrowych zmysłach chce mieć słabe oceny, niezadowolonych nauczycieli, rozczarowanych rodziców? Drogi przez mękę nikt świadomie by nie wybrał.

A jednak czasem dysleksja przesadza i stawia ucznia w trudnym położeniu  – on nie może się nauczyć, więc szkoła go nie lubi (jak ma mało szczęścia to trochę mniej lubią go też rówieśnicy), w związku z czym przestaje ten uczeń lubić szkołę. Niestety czasem też przestaje lubić siebie.

Kiedy ma się dysleksję to nie jest łatwo nauczyć się języka obcego. Nie jest łatwo też nauczyć języka tego co tę dysleksję ma. Ale jest to możliwe. A przy użyciu strategii wielozmysłowych jest to wręcz nieuchronne.

Mozolna praca z kartką i długopisem nie jest wymarzoną formą przyswajania wiedzy przez uczniów z trudościami. Dlatego żeby osiągnąć upragniony cel – zaliczyć rok, zaliczyć test, zaliczyć kartkówkę – korzystamy ze wszystkiego na świecie. Kto uczy się dłużej mierzy, rzecz jasna wyżej. Celem jest 4. A po kilku latach treningu, to już się idzie i zalicza. Zawsze.

Bez kategorii

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

You may use these HTML tags and attributes:

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>