Stemple kontra dysleksja – strefa praktyki
12Humanistyczny umysł może mieć spory kłopot, by wyobrazić sobie jak to jest, że ktoś nie może zapamiętać pisowni słowa ear (ang. ucho).
Żarty jakieś. Przecież dopiero co napisaliście na tablicy. Powtórzyliście dwa razy. Przecież nie odpytujecie z fizyki kwantowej. Chcecie tylko, żeby napisali ucho. A jeden z drugim idą w zaparte i będą pisać „ir”. Na złość pewnie. Oszaleć można.
A jakby tak przez moment poczuć, że to nie złośliwość? Że to neurobiologia? Ot, uszkodzony jakiś ośrodek w centralnym układzie nerwowym. Być może ten odpowiedzialny za automatyzację. Wiecie, o który chodzi, prawda? Ten w móżdżku. Tam, po lewej. Uszkodzenie niewielkie. Skala mikro. Ale mieć je a nie mieć, to tak jakby być albo nie być.
Spójrzcie, jak można ćwiczyć pisownię za pomocą literek, stempelków, a nawet zwyklej tablicy. Kroków jest pięć. Kroczymy pewnie i stabilnie, co w praktyce oznacza, że przechodzimy na kolejny poziom, gdy poprzedni jest zaliczony.
Krok pierwszy: PREZENTACJA SŁOWA SHOULDER
Proszę ucznia, by spojrzał na słowo ułożone z literek. To ważne, aby uczeń z uwagą przypatrzył się słowu. Jeśli po raz kolejny tylko usłyszy: „Pamiętaj, shoulder piszemy przez sh”, mogę być pewna, że jego kanał słuchowy mnie zignoruje. Nie stać mnie jednak na takie straty czasowe. Zapraszam więc do współpracy oba kanały – słuchowy i wzrokowy. Ale to nie koniec.
Uczeń patrzy, a ja zazwyczaj pytam: od jakiej litery zaczyna się słowo, na jaką się kończy, z ilu liter składa się, jakie samogłoski zawiera. Te pytania gwarantują skupienie ucznia.
Jeśli słowo zawiera dwuznak, np. sh, wypowiadam dźwięk, jednocześnie podkreślając palcem lub wskaźnikiem jego wizualny odpowiednik. Następnie pytam ucznia, jakie litery widzi, gdy mówię /sz/. I odwracam pytanie: co słyszy ucho, gdy oko widzi sh?
Krok drugi: BRAKUJĄCY ELEMENT
Proszę ucznia, aby zamknął oczy. Zabieram jedną z liter i pytam, jakiej litery brakuje. To jest moment na włączenie kolejnego kanału. Dyslektyk jest kinestetykiem, a więc musi dotykać, ruszać, manipulować. Jednym słowem uczy się podczas działania, nie słuchania. Ja literkę zabieram, on dostawia.
Chyba nie muszę wspominać, że już przy drugim razie ćwiczymy także frazy Close your eyes oraz What’s missing. Gdy idzie gładko, przechodzę do kolejnych liter. Gdy uczeń się waha, wracam do prezentacji. Zazwyczaj uczniowie z dysleksją literują słowo po każdym pytaniu od nowa, dzięki czemu słowo lepiej się utrwala. Na tym etapie nie musisz pytać o każdą literkę – jeśli masz mało czasu, skup się wyłącznie na tych problematycznych.
Krok trzeci: ANAGRAM
W tym miejscu uczeń jest już pewny swego. Czas na przestawianie liter – przestawiam tak, by uczeń musiał ułożyć słowo od nowa.
Krok czwarty: ZBŁĄKANA LITERKA
Po raz ostatni zamieniam litery miejscami i dostawiam literkę, co do której mam uzasadnione przypuszczenia, że może pojawić się w alternatywnej pisowni ucznia. Ja zazwyczaj dodaję literę „e” lub, jeśli kładę nacisk na pisownię sh, dostawiam „z”.
Krok piąty: KREDA W RUCH
Po bezbłędnym ułożeniu słowa uczeń może pochwalić się znajomością pisowni na tablicy. W ramach promocji pozwalam czasem na odciśnięcie słowa stempelkami. Ale wtedy muszę liczyć się z dozgonnym uwielbieniem. Czego się nie robi :).
To ćwiczenie jest przydatne dla dysortografików. Komentarz jest przydługi, ale przećwicz je raz, a zobaczysz, że każdorazowo zajmuje około minuty. Jeśli nie masz literek czy stempelków, zrób to samo, pisząc i zmazując litery na tablicy – będzie jeszcze szybciej.
I następnym razem pomyśl, że to nie uczeń próbuje wyprowadzić Cię z równowagi. To dysleksja.
Ps. W prezentacji wzięły udział zapracowane stempelki – trochę im wstyd, że pysie im się nie domyły. Obiecałam, że Wam to przekażę;).




